W ostatnim czasie wkroczyliśmy w okres Wielkiego Tygodnia, tygodnia poprzedzającego najważniejsze święto każdego katolika. Za nasz obowiązek uznaliśmy przypomnienie dawnych tradycji, które z naszą okolicą były związane w tym właśnie okresie. Z pomocą w tym przedsięwzięciu przychodzi nam opracowanie Oskara Kolberga. Wielki to był etnograf, który tradycje z prawie całej Polski zebrał i opisał. Nie oszczędził w tem też naszego Lublina. Nie sposób jest jeszcze wspomnieć, że rok obecny rokiem jego imienia został nazwany.
Okres Wielkiego Tygodnia poprzedza Post Wielki, który rozpoczyna się wraz ze Wstępną Środą (dziś popularnie Popielcem nazwaną – przyp.). Kolberg w swym opracowaniu podaje, że ok. 1830 roku w Lubelskiem istniała tradycja topienia Śmierci, którą to śmierć uwitą ze słomy i grochowin obwożono na wózku po wsi, po czym w rzece lub stawie topiono albo palono. W Lublinie odbywały się w kościołach nabożeństwa i ceremonie z popiołem, przy zasłoniętych ołtarzach. Pospólstwo odprawiało jeszcze tzw. popłuczyny, czyli spożywało trunki po przeróżnych szynkowniach, jakoby na ostateczne spłukanie zbytków zapustnych (ostatków).
Gdy nastał Post Wielki wszelkie zabawy cichły. Nie było tańców, a zebrane towarzystwa zajęte rozmowami bawiły się jedynie przy skromnej muzyce fortepianu. W kościołach lubelskich oprócz zwykłego nabożeństwa, śpiewane były co tydzień po południu znane „gorzkie żale” na które wiele ludzi zgromadzało się. Te „gorzkie żale” miały w mieście naszym określone dnie, i tak w Katedrze śpiewali je w niedziele, w piątek u Dominikanów, we wtorek u Bernardynów, w sobotę u św. Ducha, a we środę u Karmelitów.
W Wielki Tydzień kościelne ceremonje, już od Palmowej Niedzieli, większą przybierały okazałość. W Wielki Czwartek, biskup Lubelski dwunastu ludziom umywał nogi, całował i jałmużną obdarzał. W Wielką Sobotę święcili wodę i tarninę. Wiele osób obchodziło w tym czasie pięknie przystrojone po kościołach groby Chrystusa. W tym miejscu O. Kolberg podaje jak ten okres obchodzono w roku 1736. W tym roku Marszałek Trybunału Głównego koronnego w Lublinie (Antoni Łojko, krajczy Oszmiański herbu Wąż) w sam Wielki Czwartek przybywszy na rynek, zwany słomianym, z całą asystencją panów Deputatów brał krzyż bardzo długi na barki, i udając podróż na górę Kalwarię, szedł przez miasto aż do kolegiaty św. Michała. Żaki z przedmieścia Leszczyńskich, studenci i mnóstwo ludzi, śpiewając rozpamiętywanie męki Chrystusa Pana, w wielkim ordynku za nim postępowali. Gdy cała ta procesja weszła do kościoła, kilku Retorów rozpoczynało mowy ku uczczeniu męki Zbawiciela.
W niedzielę wielkanocną rano uroczyście obchodzono po kościołach Rezurekcję, a potem, co może zdziwić, święcono jaja, różnego gatunku mięso, pieczywo itd. pod ogólną nazwą: „święcone”. Potem dzień ten familie spędzały u siebie w domach, natomiast w poniedziałek mieszkańcy każdego stanu rozchodzili się po mieście i odwiedzali znajomych, jedząc z nimi „święcone”. W danych czasach w tym czasie oprowadzano po mieście uplecionego ze słomy osła, a przechodzący lud zdejmował czapki i klękał przed tą procesją na ulicy.

Bibliografia:

Oskar Kolberg, Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, Serya XVI, Kraków 1883, s. 114 – 116.

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer