Przeszło rok temu, w numerze listopadowym, donosiliśmy o prawdopodobieństwie, iż straż pożarna w Głusku (dawniej miasteczku, dziś dzielnicy Lublina) istniała już w 1862 roku. W tamtym artykule dość szczegółowo opisano akcję tutejszej jednostki w samym centrum miasta naszego, kiedy to przy ulicy Grodzkiej rozszalał się tak duży pożar, że ówczesny burmistrz Głuska, z miasteczka go zauważył. (Szczegóły w artykule: „Odkrywka z historii okolicy: W Głusku już w 1862 roku istniała straż pożarna”)
W ostatnim czasie odnaleźliśmy list jednego z mieszkańców Głuska w „Gazecie Świątecznej” z 1897 roku. Pisze on między innymi o tym, że miasteczko składa się zaledwie z 88 domów, z których 68 należy do chrześcijan, a reszta do żydów. Mieszkańców było 1124. W tym czasie w kościele pw. św. Jakuba Apostoła Większego proboszczem był ks. kanonik Ambroży Wadowski.
W miasteczku był już wówczas urząd wójta gminy, przy którym znajdowała się szopa do narzędzi ogniowych, a w niej trzy siekiery, cztery bosaki (długa tyczka z osadzonym na górze hakiem, służąca do ściągania palących się drewnianych elementów dachu  – przyp red.), dwie nowe beczki na żelaznych osiach i sikawka. Z listu dowiadujemy się, iż owa sikawka jest już nie pierwszej młodości. Nikt z obywateli miasteczka nie pamięta kiedy to ją sprowadzono. Nawet nie zostało to odnotowane w kancelarii urzędu. Tak więc, możemy przypuszczać, iż doniesienie z roku 1862 jest wysoce prawdopodobne. Mieszkańcy wielokrotnie podnosili temat kupna nowego sprzętu jednakże władze, dwór w Abramowicach jak i inne wsie należące do gminy uznawały, że nowa sikawka jest niepotrzebna.

Ochotnicza Straż Pożarna w Głusku, przed Ratuszem, zb. rodzinne p. Stanisława Szalaka, okres międzywojenny.
Ochotnicza Straż Pożarna w Głusku, przed Ratuszem, zb. rodzinne p. Stanisława Szalaka, okres międzywojenny.

Do gaszenia pożarów przystępowali zazwyczaj młodzi chłopcy. Autor listu podpisany inicjałami „Sz. Cz.” wspomina:

Otóż od lat dwudziestukilku, jak zapamiętam, zawsze chłopcy nasi nad ogniem triumfują. Jak tylko da się słyszeć przerażający głos dzwonów kościelnych, albo wołanie „gore!” czy to w dzień, czy w nocy, każdy zrywa się i pędzi co sił, nie pytając, czy to u przyjaciela, czy u najgorszego wroga się pali. Na ten czas zapominają wszelkich uraz i razem, jak bracia, rzucają się na ratunek. Kto ma konie, nie czeka nakazu, tylko sam jak można najprędzej je zaprzęga, stawia beczkę na wóz i w jednéj chwili już jest woda. Jedni biegną do sikawki; drudzy, jakby skrzydła mieli, w oka mgnieniu z siekierą lub z bosakiem w ręku już stoją na dachu i z narażeniem życia tak dzielnie ratują, że ogień, zda się, ze strachu słabnie. Szczególniej zeszłej zimy odznaczyli się nasi głuszczanie przy pożarze dużego domu w samym środku miasteczka. W domu tym były mieszkania i dwa sklepy starozakonnych. Żona jednego z nich poszła po coś do sklepu ze świecą i upuściła ją do kosza, w którym stał okręcony w słomę wielki gąsior z naftą. Od razu buchnął słup ognia. Domownicy chcieli kosz wyrzucić na dwór, tymczasem uszy się obrywają i gąsior na pół pęka. Ledwie zdążyli wypaść na dwór jakby z czeluści piekielnej. Płomienie w jednéj chwili ogarnęły cały dom, a tu sąsiednie domy łączą się z nim dachami.
Poszłoby z dymem z pół miasteczka. Ale jak się nasi chłopcy zlecieli i zaczęli ratować po swojemu, tak w pół godziny było już po pożarze. Skończyło się na tym jednym domie, a raczej na jednym dachu, bo cały zrąb z pułapem i drwalnia ze stajenką pozostały. Patrząc na ratunek ludzie mówili: „To ci dopiero zuchy!” Na miano to najzupełniej zasłużyli: Józef Szalak, Jan Derewicz, Mateusz Juć, Jan Maszkiewicz, Paweł Wrześniewski, Szczepan Błaziński, Tomasz Palusiński, Stanisław Anasiewicz i wielu innych. Sąsiedzi spalonego domu z wielkiej radości sprawili wszystkim zuchom poczęstunek.

Ochotnicza Straż Pożarna w Głusku, przed Ratuszem, zb. rodzinne p. Stanisława Szalaka, okres międzywojenny
Ochotnicza Straż Pożarna w Głusku, przed Ratuszem, zb. rodzinne p. Stanisława Szalaka, okres międzywojenny

Serdecznie dziękujemy panom: Stanisławowi Szalakowi i Krzysztofowi Mucha, za udostępnienie informacji oraz zdjęć w celu publikacji niniejszego artykułu.

Bibliografia:
„Gazeta Świąteczna” 1897 nr 853, [http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=158069&from=&dirids=1&ver_id=&lp=1&QI= – dostęp grudzień 2014]

“Gazeta Warszawska” 1862 nr 296, [http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/doccontent?id=80787 – dostęp listopad 2013]

Fotografie z archiwum rodzinnego Stanisława Szalaka.

Tomasz Brzuszkiewicz

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer