Lublin w II połowie XVI był w pełnym rozkwicie. Gromadzili się tu kupcy w święto Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego), którzy mieli coś do sprzedania lub chcieli coś kupić. Jak pisał Majer Bałaban to święto było „terminem płatności”. Jednak jak to bywało w handlu nie wszyscy terminów płatności dotrzymywali.

Dlatego król Stefan Batory założył w 1578 roku Trybunał Koronny jako sąd najwyższej instancji dla wszystkich procesów karnych i niektórych cywilnych, zaś sędziów wybierano na sejmikach.

Dla ludności Żydowskiej zamieszkującej Lublin Trybunał Koronny miał wiele ciemnych stron, jak pisze Kitowicz co roku podczas otwarcia Trybunału służba szlachty organizowała się w bandę i ruszała w Miasto Żydowskie, by tam się zabawić. Gmina Żydowska wiedziała o tychże incydentach i płaciła rozbójnikom pokaźne sumy. Często dochodziło tam nawet do krwawych burd.

Lubelscy Żydzi nie mieli łatwego życia. Gdy tylko zaginęło dziecko lub kogoś okradziono od razu podejrzewano o to miejscowych Żydów. Chrześcijańskie matki bały się o swoje dzieci, a słowo „żyd” stało się synonimem dzieciobójcy i krwiopijcy. Z wielkiej liczby procesów o mord rytualny Majer Bałaban opisuje jeden z nich – wypadek ze Świniarowa.

We wsi Świniarowo młynarzowi Piotrowi zaginął czteroletni synek, jednak po jakimś czasie odnaleziono go całego pokaleczonego. Ci, co go znaleźli twierdzili, że dziecko zostało pogryzione przez psy, natomiast dzierżawca z sąsiedniej wsi Wodniki – szlachcic Skowieski z przekonaniem stwierdził, że to właśnie Żydzi są odpowiedzialni za zniknięcie i okaleczenie chłopca. Wkrótce niesłusznie aresztowano podejrzanych propinatora Marka, jego syna i zięcia. Pojmanych zamknięto w więzieniu zamkowym w Mielnicy.

Schwytanie w ogóle nie wiedzieli dlaczego ich osadzono, gdy się dowiedzieli prosili, aby doprowadzono ich do Trybunału Koronnego, aby od nowa zająć się sprawą. Na rozkaz króla 5 lipca 1598 roku przywieziono ich do Lublina i zamknięto w więzieniu na Zamku. Gdy przesłuchiwania nie dawały żadnych rezultatów, a marszałek Trybunału Adam Stadnicki odrzucał wszelkie dowody świadczące o niewinności Żydów.

Trybunał w nocy z 8 na 9 lipca 1598 roku przekazał „winnych” do Sądu Ławniczego na tortury, i wszyscy zostali poddani straszliwym torturom w piwnicy ratusza. Kat polewał ich głowy gorzałką i podpalał, Żydzi nie mówili ani słowa. Kat stwierdził, że w ich włosach siedzi diabeł i postanowił ogolić delikwentom włosy, następnie powtarzał haniebny czyn – gorzałka i podpalanie.

Żydzi w końcu powiedzieli, że widzieli w karczmie pod łóżkiem garnek z krwią, a za zniknięciem chłopca stoi chrześcijańska dziewka. Sąd wkrótce postanowił przesłuchać oskarżoną. Dziewczyna nie miała nic do powiedzenia, zaczęła opowiadać jedynie ja wynosiła dziecko z domu, błagając o to, by jej nie zabijano. Zeznania dziewczyny zostały skierowane do Trybunału Koronnego. Trybunał skazał pojmanych wcześniej Żydów i dziewkę na karę śmierci.

Wyrok odczytano w szabat 11 lipca 1598 roku, a zaraz potem przeprowadzono egzekucję. Zgodnie z ówcześnie panującymi zwyczajami skazanych posadzono na wóz i zawieziono na miejsce straceń. Trzeba przyznać, że kary śmierci były wyjątkowo okrutne. Skazanych kładziono na rzeźnickich pniakach i odcinano im głowy, następnie ciała rozrąbywano na cztery części i każdą część przybijano gwoździami do oddzielnego kołka. Warto dodać, że tymże egzekucjom zawsze przypatrywała się liczna „publiczność”.

To tylko jeden z bardzo wielu przykładów świadczących o lęku Żydów przed Trybunałem. Każdy Żyd ze strachem przechodził obok bramy wielkiego domu na rynku. Lubelski Rabinat ustanowił lokalny post w dniu zwyczajnego otwarcia Trybunału, który był przestrzegany przez wiele lat.

Artykuł napisany przez p. Ewę Majewską.

Źródło:

M. Bałaban, „Żydowskie miasto w Lublinie”, Lublin 2012.

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer