Wtedy to jeszcze nie były Czuby, lecz wieś Rury Bonifraterskie. Jeden z jej gospodarzy – Jan Powerski –  nieopodal torów (dziś mogło to być osiedle Widok) – odnalazł w 1928 roku drewniane naczynie w formie małej beczki. Odkrycia tego dokonał podczas orania pola.

Beczułka wskutek uderzenia pługiem rozleciała się, a z jej wnętrza wysypały się zaśniedziałe pieniądze o różnej wielkości. Powerski natychmiast zawiadomił swoją żonę. Wspólnie przyjęli, że to nic nie warte guziki austriackie pozostawione podczas wojny przez żołnierzy na polu. Tak więc skarb został ponownie przykryty ziemią. Ale oczywiście takie wydarzenie nie mogło zostać przemilczane. Otóż żona Powerskiego o zaistniałym fakcie pochwaliła się sąsiadom, a ci odkopawszy ów skarb wzięli sobie po garści  rzekomych austriackich guzików.

W tym czasie przechodzili tamtędy uczniowie szkoły powszechnej im. Stefana Batorego z Lublina Jan Gach i Mieczysław Marzkiewicz, którzy również zaczerpnęli guzików. Następnie przybywszy do Lublina pochwalili się znaleziskiem. Okazało się, że są to wysokiej wartości historycznej srebrne monety.

Ówczesny dyrektor Archiwum Państwowego w Lublinie prof. Białkowski określił datował je na XI wiek.  Natychmiast po tym do Rur Bonifraterskich przyjechali agenci śledczy którym udało się większość monet odnaleźć i odebrać od tymczasowych właścicieli.

Beczułka znajdowała się w ziemi ładnych paręset lat. Wykonana z drzewa jesionowego, obita grubymi obręczami. Między monetami ze znakiem krzyża znajdowały się monety obcych państw.

W 1927 roku podobny przypadek miał miejsce w sąsiedniej wsi Rury Jezuickie. Tam również ludność wiejska wzięła monety za nic wartościowe blaszki i rozdała je dzieciom do zabawy.

Źródło:

Ziemia Lubelska, 1928 nr 121 [https://polona.pl/item/17543765/1/ – dostęp czerwiec 2017]

 

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer