10 sierpnia 1946 roku ulica Nowa stała się świadkiem krwawej sceny. Ok. 10 przed południem w barze „Sezam”, znajdującego się w pobliżu targowiska miejskiego siedziało 5 podejrzanych ludzi. W pewnym momencie do tego miejsca zajrzał patrol milicyjny i poprosił o dokumenty. Na to wezwanie osobnicy zamiast wyjąć stosowne papiery, wyciągnęli rewolwery i oddali strzały do milicjantów.

W wyniku wywiązanej się strzelaniny dwaj milicjanci zostali ciężko ranni. Kapral Chojnacki dostał postrzał w głowę, a mili­cjant Oleszczuk w lewą nogę i bok.Znajdująca się w restauracji kobieta została ranna w pośladek. Po dokonaniu krwawego czynu, napastnicy ostrzeliwując nadal patrol oddalili się poza teren baru.

Ludzie na ulicy Nowej wpadli w panikę. Przechodnie kładli się na ulicy i chodnikach, ruch kołowy zupełnie zamarł. W pogoń za bandy­tami puścili się przygodni wojskowi i trzeci mi!icjant z patrolu. Zbójcy uciekli w kierunku ulicy Szewskiej. Ranni milicjanci i kobieta zostali przewiezieni do szpitala S.S. Szarytek.

Gazeta Lubelska bardzo doceniła postawę milicjantów, lecz w kilku zdaniach streściła też rzeczywistość jaka miała miejsce po zakończeniu działań wojennych. Dostrzeżono, że na terenie Lublina i Lubelszczyzny zlikwidowano już szereg szajek rabunkowych i oszustów. Ich członkami była głównie młodzież. Wyłapywanie rabusiów było bardzo utrudnione w 1946 roku. Jak się okazuje, jeszcze wówczas nie obowiązywały dowody osobiste. Ludność legitymizowała się jeszcze okupacyjnymi Kennkartami.

Źródło:

„Gazeta Lubelska”, 1946 nr 219 [http://dlibra.kul.pl/dlibra/docmetadata?id=34187&from=latest – dostęp styczeń 2018]

Tomasz Brzuszkiewicz

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer