Jak i gdzie umarł Jan Kochanowski?

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

Na to pytanie próbował odpowiedzieć Ludwik Kamykowski w artykule z 1931 roku, w czasie, gdy na Rynku Lubelskim stanął pomnik Jana Kochanowskiego:

W momencie, gdy w Lublinie, jako w miejscu śmierci, odsłaniają pomnik Jana Kochanowskiego, nie od rzeczy będzie może postawienie powyższego pytania, zwłaszcza, że na ogół panuje przekonanie, jakoby poeta zakończył życie w gmachu dawnego Trybunału. Czy tak było istotnie, warto by się nad tą kwestią zastanowić.

Zapytajmy więc naprzód, co dotąd w tej sprawie powiedziano. Ostatni monografista Jana z Czarnolasu, prof. St. Windakiewicz, tak o śmierci poety, na wszystkich dotychczasowych badaniach się opierając, powiada: „Zabójstwo szwagra, Jakóba Podlodowskiego, dokonane w Turcji w listopadzie 1583 r., wyrwało go z domu na sejm konwokacyjny do Lublina i tu, mając widzieć się z królem, umarł, tknięty apopleksją 22 sierpnia 1584 r“. W dalszym ciągu przytacza prof. Windakiewicz notatkę z kroniki Joachima Bielskiego, który tak informuje: „Na tejże konwokacyjej w Lublinie umarł Jan Kochanowski herbu Korwin, poeta taki polski, jaki w Polsce jeszcze ani był, ani się takiego drugiego spodziewać możemy”. Że w związku z tym, że Kochanowski umarł w Lublinie, uczcił jego pamięć Żalami Sebastjan Fabjan Klonowic, to także rzecz powszechnie znana.

Ostatnio wraca do tej sprawy również prof. dr W. Hahn w swej rozprawie: „Ziemia lubelska w literaturze i twórczości Jana Kochanowskiego”. Powtarzając wiadomości, zawarte już w poprzednich relacjach, dodaje, że według jednych miał poeta tak przejąć się nieuwzględnieniem należytym jego prośby przez króla, że rażony apopleksją zakończył życie 22 sierpnia 1584 r. Według innych Kochanowski zmarł wskutek wzruszeń, doznanych, nie otrzymawszy jeszcze posłuchania u króla. Jak to właściwie było z tym posłuchaniem, zapewne nigdy się na pewno nie dowiemy, ale może coś światła na tę sprawę da się jeszcze dorzucić.

Gdyby prawdą było, że Kochanowski zmarł wskutek wzruszeń bezpośrednio po posłuchaniu u króla, w takim razie za miejsce zgonu należałoby przyjąć bądź zamek królewski, bądź, co jeszcze prawdopodobniejsze, miejsce obrad sejmu — klasztor dominikanów — w którym przecież odbył się także słynny sejm z r. 1569. Przyjęcie hipotezy o klasztorze dominikanów ratowałoby jeszcze Rynek, jako miejsce właściwe dla postawienia pomnika Kochanowskiemu w najbliższym możliwym do stawiania pomnika sąsiedztwie, choć nie czyniłoby tego rzeczą konieczną. Przed ostatecznym jednak rozstrzygnięciem sprawy należałoby jeszcze wysłuchać relacji naocznego świadka. Był nim wspomniany już wyżej Sebastjan Fabjan Klonowie.

Sebastjan Klonowic mieszkał już od lat co najmniej czterech w kamienicy, zwanej Wiślicką — od nazwiska teścia Klonowiczowego, Jana Wiślickiego. W roku 1580 ożeniwszy się, już po śmierci Jana Wiślickiego, z jego córką Agnieszką (Por. Cons. Lub. Nr. 106, f. 232). Swatami w tym ożenku Kłonowiczowym byli pan Jadam rajca lubelski i p. Lisowski. Zezwolenie na małżeństwo Agnieszki dała nie matka Małgorzata Wiślicka, lecz ciotka, Elżbieta Wiślicka, zakonnica brygidka u N. P. Marii Zwycięskiej. Ta to Elżbieta Wiślicka zeznaje w jednym z akt, iż po śmierci ojca Agnieszki, a jej brata, dała w tym właśnie domu mieszkanie na czynszu panu Acernusowi tak jako przyjacielowi, ażeby był opiekunem dobrem temu domowi. (Por. Adv. Lub. Nr. 5). Na podstawie tych danych można dokładnie określić miejsce, w którym mieszkał Klonowic w roku śmierci Kochanowskiego tj. w r. 1584. Był to dom narożny w Rynku lubelskim, dzisiaj oznaczony Nr. 1, na którym umieszczona jest tablica pamiątkowa z pieczołowicie zachowywanym błędem w tekście. Obok tej kamienicy wznosiła się druga, należąca do Krokierów, znanej rodziny w mieście oraz w ówczesnym ruchu reformacyjnym.

Jeden z tych Krokierów, Jan, na prośbę Orzechowskiego, podkomorzego chełmskiego, był jakiś czas w Lejdzie nauczycielem Daniela i Jana Gozdyczów, drugi zaś Maciej Krokier, bogaty kupiec, właściciel wspomnianej kamienicy, z polecenia Synodu w Lucławicach 1582 r. jeździł z Czechowiczem do Gdańska, by nawiązać stosunki z tamtejszymi nowochrzczeńcami. Można by jeszcze dodać, że i mąż drugiej teściowej Acernusowej — Bachus — należał także do wybitnych lubelskich innowierców.

Nie od rzeczy może będzie także wspomnienie tutaj i o tym, że teraz właśnie w latach 1583 i 1584 bawił w Lublinie Jan Niemojewski i rozpoczynał głośną swoją polemikę z głośnym także antagonistą ks. Hieronimem Powodowskim, członkiem trybunału koronnego. Jeżeli jeszcze przypomnimy, że — jak zapewnia Klonowic — nikt się więcej w Lubelskim kraju nie kochał więcej w Kochanowskim jak Paweł i Piotr Czernowie, a jeszcze więcej Adam Czerny — a byli to przecież również przywódcy ruchu reformacyjnego w województwie lubelskim — możemy wrócić do rozważania naszego pierwszego tematu.

Chcąc ostatecznie odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule, wypadnie właśnie wrócić do świadectwa Klonowicowego; żeby to zaś świadectwo nabrało odpowiedniej wagi — trzeba było uczynić poprzednią dygresję. Otóż Klonowic zaświadcza w swych Żalach nagrobnych: „Tuś nam poległ Janie drogi, jako przy ojcowej Głowie Mecenasowej W mojej sąsiedzkiej osadzie, w ten zjazd zawołany Między zacnymi Pany”.

Trudno w tych wierszach dopatrywać się jakiejś specjalnej przeory czy też przesady, zwłaszcza gdy w dalszym ciągu Klonowic zupełnie szczerze i otwarcie przyznaje się i doprasza, że może by i był następcą Kochanowskiego, gdyby dostał od Czernych gdzie nad rzeczką włókę, młynik, pszczółki, rybkę w stawie i stobroźne gumno. Jeżeli w jednym miejscu nie ma żadnej okrasy poetyckiej nie ma jej zapewne i w innych miejscach, nic zresztą nie przemawia przeciw dosłownemu przyjmowaniu tekstu Klonowica.

W takim razie wedle tego świadectwa, a świadectwa autorytatywnego, Kochanowski zmarł w domu sąsiednim. Domem tym zaś była kamienica Krokierowa. Tam musiał stanąć gospodą w czasie licznego zjazdu sejmowego razem z zacnymi pany. Czy na wybór tego a nie innego domu na chwilową gościnę nie wpłynęły bliskie stosunki z Firlejami — dochowane do ostatniej chwili życia — skoro jeszcze po śmierci poety — wdowa Dorota te stosunki utrzymuje, jak świadczą dowody z Archiwum Lubelskiego czerpane. Związki z domem Firlejów prowadzą do zażyłości z Czernymi — co również Klonowic uważa za stosowne podnieść — zażyłość ta w Lublinie prowadzi go pod dach wybitnego zwolennika reformacji i to w chwili takich sporów, jak wspomniane Powodowskiego z Niemojewskim.

Nie mniej ciekawe jest i to, że wśród żałujących Kochanowskiego poetów czy też ich potomków Klonowic uważa za stosowne wymienić Andrzeja Trzycieskiego w Krakowie i potomstwo Enniusa polskiego — Reja.

Trudniej stanowczo stwierdzić, kto się istotnie kryje pod nazwą Mecenasa — król Batory? Zamojski? — czy może właśnie który z Czernych lub Firlej? Wszystkie te osoby były w Lublinie i wszystkie — za wyjątkiem króla, a może i Zamojskiego, mogły być obecne przy ostatnich tchnieniach poety. Uderzyć musi jeszcze i to, że Klonowic nic nie wspomina o bezpośredniej przyczynie śmierci, a przecież to taki wdzięczny temat dla poety, czy nic nie wiedział, czy też może te wszystkie opowiadania o posłuchaniu u króla i jego przebiegu są mocno przesadzone, i później dokomponowane.

W każdym razie należy na zakończenie stwierdzić, że jeżeli pomnik Jana Kochanowskiego stanął na Rynku lubelskim, stało się dobrze, stoi on przecież przed domem, do niego frontem zwrócony, w którym Jan Kochanowski życie swoje zakończył. Była to owego czasu kamienica Krokierowa, sąsiadka kamienicy Wiślickiej, w której mieszkał Klonowic.

Źródło:

Ziemia Lubelska, 1931 nr 262 [https://polona.pl/item-view/02cbff1c-4a6d-4fc4-8e28-c0c43faa78a7?page=3 – dostęp lipiec 2024]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *