To tylko dowodzi, że już same badania Kaplicy św. Trójcy, mają swoją długą historię. Zwłaszcza po odsłonięciu malowideł na początku XX wieku. W 1923 roku w „Głosie Lubelskim” ukazał się artykuł p. inż. Jerzego Siennickiego – Konserwatora Zabytków Okręgu Lubelskiego w latach 1919-1930:
W roku 1919, po utworzeniu przez Ministerstwo Sztuki i Kultury urzędów konserwatorskich, polecono niżej podpisanemu podjęcie odpowiednich kroków w celu dalszego prowadzenia prac przy kościele św. Trójcy na Zamku w Lublinie. Na ten cel Ministerstwo przekazało tymczasowo kwotę piętnastu tysięcy koron.

Po ponownym porozumieniu się z prof. Janem Makarewiczem okazało się, iż wskutek rozpoczęcia poważnych prac w innych miejscach nie mógł on w tym roku podjąć się działań w Lublinie. Aby nie tracić czasu, poproszono profesora o wskazanie zastępcy. Wybór padł na prof. Edwarda Trojanowskiego z Warszawy, który przystąpił do pracy i niemal całkowicie oczyścił oraz uzupełnił freski na sklepieniach i ścianach nawy głównej.
Równocześnie rozpoczęto badania architektoniczne kościoła, sporządzając jego szczegółowe pomiary. Prace zaczęto od podziemi. Opierając się na danych zawartych w opisie wizytacji biskupiej z roku 1603 (przechowywanej w archiwach Konsystorza Lubelskiego, tom 96, s. 75–76), podjęto kopanie w prawym rogu przy tęczy, pod nawą główną. Zgodnie z opisem wizytacji natrafiono w pasie sklepienia na zniszczone kamienne schody, mały przedsionek z otworem drzwiowym w drewnianej futrynie oraz przejście zamurowane współczesną cegłą, prowadzące do nieoświetlonego podziemia położonego pod lochami znajdującymi się pod prezbiterium.
Zdjęcia pomiarowe wykazały, że pomieszczenie to ma kształt prostokąta z półkolistym zakończeniem i sklepieniem ostrołukowym, pozbawionym żeber. Ściany i sklepienia wykonane są z nietynkowanego wapienia, w wielu miejscach podmurowanego nową cegłą. Posadzka złożona jest z ubitej ziemi i gruzu. Badania wykazały, że mury te – zapewne najstarsza część świątyni – ulegały częstym naprawom z powodu wietrzenia.
Kopiąc w lewym rogu, przy ścianie pod tęczą (patrząc w stronę głównego ołtarza), odkryto fundament leżący 1,5 metra poniżej poziomu podłogi niższego lochu. Po przebiciu muru pod tęczą natrafiono na kolejne podziemie pod nawą główną. W ten sposób stwierdzono istnienie drugiej, obecnie zasypanej kondygnacji lochów pod kościołem.
Na wszystkie prace konserwatorskie i malarskie łożyło Ministerstwo Sztuki i Kultury, a następnie Departament Sztuki Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Ogólna suma subwencji przeznaczonych do dyspozycji Wojewódzkiego Oddziału Sztuki i Kultury wyniosła dotąd około trzech milionów marek.
Dzięki temu możliwe stało się dalsze prowadzenie szczegółowych badań podziemi, nawy, prezbiterium, wieżyczki mieszczącej schody oraz fresków odrestaurowanych przez prof. Trojanowskiego. W oparciu o źródła archiwalne udało się ustalić, że:
- Kościół św. Trójcy istniał już w roku 1326, za panowania Władysława Łokietka.
- W tym czasie zarządzał nim prebendarz Wincenty, będący równocześnie proboszczem w Kazimierzu.
- Wincenty pobierał za zarząd kościołem trzy marki, od których uiszczał do Rzymu świętopietrze.
Wiadomości te znajdują się w cennym dziele Augustina Theinera Monumenta vetera Poloniae et Lithuaniae (Rzym, 1860), powstałym na podstawie archiwum watykańskiego.
Data 1326 nie oznacza jednak momentu powstania kościoła – musiał on istnieć wcześniej. Nie wiadomo jednak, czy pierwotnie był drewniany, czy też wzniesiony z miejscowego kamienia. Prawdopodobne jest, że z tamtego czasu zachowały się fragmenty ścian i sklepień najniższego podziemia, wykonane z nieregularnie łupanych złomów wapiennych.
Źródło:

Dodaj komentarz