Jak Beliniacy wchodzili do Lublina?

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

30 lipca 1915 r., wczesnym rankiem, Rosjanie wysadzili dworzec i pocztę, wycofując się z Lublina. O godzinie 13, od strony Kraśnika, wjechali do miasta ułani Beliny: najpierw szwadron por. Gustawa Orlicz-Dreszera, a za nim – w zwartym szyku przez Krakowskie Przedmieście – oddziały dowodzone przez rtm. Władysława Belinę-Prażmowskiego. Wjazd na Plac Litewski miał wymiar symbolu: to Polacy – choć wciąż jeszcze w cieniu armii państw centralnych – pierwsi pokazali się w wyzwalającym się mieście. Wieczorem do Lublina wkroczyły oddziały austriacko-niemieckie, a legioniści po kilku godzinach odeszli; nazajutrz (31 lipca) wrócili o 11.00 na dziękczynne nabożeństwo w Katedrze.

W bibliotekach cyfrowych można znaleźć sporo wspomnień z tego okresu. Jednym z takich zapisów są „Ostojacy” Wiktora Mondalskiego:

Przenocowawszy w Niedźwicy dużej, grupa kawaleryi Beliny, a z nią i nasz szwadron piąty otrzymuje rozkaz udania się w pościg za nieprzyjacielem, którv cofnął się był w nocy w kierunku na Lublin. Sprawnie i szybko, jak zwykle, następuje wymarsz, kłusem na Czółno, gdzie kawaleryę wita owacyjnie sztab brygady, witając zwłaszcza szwadron piąty, młody, może lada dzień, może dziś już w pierwszy ogień idący.

Ale nie czas na owacyę, kawalerya jedzie dalej, i gdy ma już mijać linię piechoty, rotmistrz Belina wydaje dyspozycye.

— Młody szwadron niech pokaże, jak będzie się trzymał w ogniu — mówi i posyła „piątaków“ jako straż przednią, z dyrekcyą na Radowczyk i Konopnicę, za któremi, jak uciął, droga do Lublina. Ale o wejściu do Lublina nie myślano na razie jeszcze.

Zakrzątnął się por. Ostoja koło szwadronu i sam przy szpicy jedzie na Radowczyk, za nim szwadron cały. Po drodze las duży, gęsty a podszyty. Przejeżdżają go ławą, kłusem i patrolują, poczem rozdziela się szwadron. Część z podpor. Boczar­skim zostaje na wschodniej stronie lasu, z resztą zaś, w trzydziestu około ludzi, jedzie por. Ostoja dalej, przebiega Radowczyk i podjeżdża ku torowi kolei lubelsko-dęblińskiej. Tu od ludności cywilnej dowiaduje się, że tuż tuż, uciekli Czerkiesi, może pięć, może dziesięć minut temu.

Kłusem więc mknie silny patrol naprzód, przez Konopnicę, przez dwór, podjeżdżając pod folwark Węglin. Stąd już dymy widać palonego przez Moskali Lublina. W tej chwili padają pierwsze strzały. To ta patrol czerkieska, o której po drodze mówiono, a która na folwarczku się ukryła. Zeskakują ułani z koni, rozwijają się w małej kotlinie i z dwóch stron podchodzą pod folwark, z którego, ostrzeliwując się, „wyciekają“ czemprędzej Czerkiesi; nie zdążywszy niczego podpalić, straciwszy zato dwóch rannych, podczas gdy u ułanów strat nie było.

Wyszyły z ukrycia panie, właścicielka dworu — i rozpłakały się na widok ułanów naszych… Zapraszają na śniadanie, na przekąskę jakąś, ale czasu niema. Przesiadłszy ledwo konie, jadą czemprędzej dalej, na Lublin, do Lublina, którego płonące magazyny i dworzec widać z pagórka jak na dłoni.

Jest trochę tremy… Rozkazu niema, a nuż tam po drodze obsadzone okopy, albo bronione miasto… Głupstwo! Podniecenie, radość pierwszego ognia, ustać nie pozwala w miejscu. Jadą kłusem i około 1-szej godziny w południe są pod miastem.

Wjazd zaraz, bez zatrzymania się; kłus, karabinki w garść; wytężone uszy i oczy. Od strony katolickiego cmentarza wjechali przez ulice puste, jak wymarłe. Na ulicy ani duszy żywej. Stójkowy tylko wyłazi jakiś w mundurze rosyjskim. Parę strzałów, a znikł i przepadł taksamo jak drugi jakiś, którego w chwil kilka spotkano. Najpierw pod cerkiew, potem na rynek… Pięć minut temu uciekli tędy, tą bramą w rynku, Czerkiesi…

Rozstawia por. Ostoja wedety, a tymczasem miasto zaczyna się ruszać, zaczyna żyć… Otwierają się okna, wychylają się głowy:
— To nasi, to Polacy!

Por. Ostoja udaje się prosto do pałacu gubernatorskiego. Pusty… Gubernator z kasą i wszystkim wyniósł się w największej tajemnicy już o 3 rano… Klucze zabrane, zostają wręczone później Eksc. Durskiemu.

Tymczasem przyjeżdża do miasta jeden ze szwadronów Beliny pod komendą por. Grzmotą, a niedługo później automobilem i część sztabu Legionów.

Radość, życie Lublina w dniu tym — opisów nowych już nie potrzebuje; zwłaszcza, że szwadronowi piątemu nawet go opuścić przyszło. Postój trwał do godziny ., poczem przyszedł rozkaz wysyłający szwadron z dyrekcyą na Barak, w drodze z Lublina do Jastkowa.

Była tam i tak już większa część szwadronu z podpor. Boczar­skim, który prosto z pod Koprzywnicy przyszedł tu i wśród ostrej strzelaniny zajął pozycję, trzymaną później podczas bitwy jastkowskiej przez pułk 4 z trzeciej brygady.

Tak więc w dniu tym cały szwadron, choć w dwóch grupach, a szczęśliwie, bo bez strat, otrzymał chrzest ognia, trzymając okopy do godziny 8 wieczorem, poczem zluzowana przez piechotę, cofnęła się kawalerya do Dąbrowicy, na północny zachód od Lublina, o dwa kilometry od linii bojowej, gdzie przetrwała trzy dni, czas bitwy jastkowskiej…

Pobyt w Lublinie oraz w okolicy najbliższej wyszedł szwadronowi na dobre. Nie mówiąc już o serdecznym stosunku z ludnością, szwadron wzrósł w tym czasie. Przybyło 10 ochotników, należących dziś do najlepszych żołnierzy oddziału i przybyło 28 koni, kupionych… czy też może właściwie otrzymanych w darze… tak śmiesznie niską cenę żądali za nie ich właściciele ofiarujący je Legionowi.

Ale niedługim był pobyt lubelski. Po trzech dniach nastąpiła rozłąka z Beli­niakami. Szwadron por. Ostoi zostaje przyłączony do grupy podpulk. Roji, w skład której wchodzą pułk 4, szwadron 5 i jedna baterya artyleryi austryackiej.

Było właśnie po bitwie jastkowskiej. Pobici Moskale cofali się pospiesznie. Szwadron otrzymuje o 4 rano rozkaz pościgu. Rozkaz, wykonanie, chwila… Opuszczają Dąbrowicę, mijają dwór do gruntu spalony i dojeżdżają koło godziny 8 do Majdanu kraśnieńskiego, gdzie wita ich z okopów rosyjskich ogień, wcale gwałtowny. Wywiązuje się potyczka dłuższa, trwająca około trzech godzin.

Źródło:

Wiktor Mondalski, Ostojacy, Lwów 1916.

W tym miesiącu wspierają Nas:

Zapraszamy na nasze pozostałe serwisy:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Obserwuj nas