Już w 1989 roku na łamach czasopisma „Relacje” p. Leszek Wiśniewski wystosował poruszający apel do mieszkańców o zajęcie się terenem Górek Czechowskich. Wówczas jeszcze żyjący świadkowie mogli pomóc w identyfikacji znajdowanych ciągle fragmentów ubioru, czy wojennych znaczków identyfikacyjnych.
Górki Czechowskie — rozległy, lessowy teren na obrzeżach „wielkiej lubelskiej sypialni” – Czechowa. To labirynt wąwozów i wysokich skarp, miejscami porośnięty drzewami, poprzecinany ścieżkami. Dawniej było to ulubione miejsce zabaw dzieci. Sam, będąc uczniem wieniawskiej „osiemnastki”, godzinami uganiałem się tam z przyjaciółmi po chaszczach i wądołach Starego Czechowa, w pobliżu cegielni i wioszczyny ciągnącej się wzdłuż dzisiejszej ulicy Kosmowskiej. Dziś nie ma już ani stałych chałup, ani studni, ani wysokiego ceglanego komina.
Nie mieliśmy wtedy pojęcia, że biegamy po prochach. Ten stary, wojskowy teren ćwiczeń był świadkiem niejednej krwawej rozprawy. Żółta, lessowa ziemia okryła płaszczem wiele młodych istnień. Ile mogił kryje jeszcze w sobie? Kto i z kim tu walczył?
Ślady historii są skąpe i milczące: drewniany krzyż od strony ulicy Północnej, mogiła trzech nieznanych legionistów polskich (ostatnio zbezczeszczona i okradziona z tablicy), fragmenty żołnierskiego ekwipunku, wojenne znaczki identyfikacyjne… W samym sercu Lublina tkwi miejsce nieznanych bojów.
Kim byli owi polscy legioniści? Skąd się tu znaleźli? Czy ich prochy powinny spoczywać właśnie tutaj — okradane przez wandali i obszczekiwane przez psy? Bezimienne i zapomniane.
Być może wiedza historyków albo pamięć mieszkańców przyczyni się do wyjaśnienia zagadek Starego Czechowa. Publikując te zdjęcia, zwracamy się do Czytelników z prośbą o opinie i wspomnienia.


Źródło:
Dodaj komentarz