Pomniki braci Baranowskich w Katedrze Lubelskiej

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

W drugiej połowie XIX wieku katedra w Lublinie wzbogaciła się o marmurowe pomniki, które do dziś przypominają o wybitnych przedstawicielach rodu Baranowskich. Zasłużeni dla Kościoła i nauki bracia – biskup Walenty i astronom Jan – zostali uhonorowani w świątyni, której życie i dzieje były im szczególnie bliskie.

Pomnik biskupa Walentego Baranowskiego

Pomnik Walentego Baranowskiego umieszczono w prawym filarze przy wejściu do kaplicy Najświętszej Maryi Panny, naprzeciw monumentu biskupa Piętkowskiego. Monument wykonano z białego marmuru chęcińskiego i ozdobiono portretem autorstwa Witolda Urbańskiego.

Na płycie wyryto słowa:

„Pamięci i Cnocie Walentego Baranowskiego, Biskupa Lubelskiego.”

W inskrypcji wspomniano także jego zasługi: odznaczenia orderami świętych Stanisława i Anny, wcześniejsze funkcje kanonika i archidiakona lubelskiego oraz dziekana kapituły zamojskiej, a wreszcie nominację papieską na biskupa lubelskiego.

Baranowski zasłużył się szczególnie odbudową i odnowieniem katedry, którą przywrócił do świetności. Był też znany ze swojej troski o ubogich. Zmarł 12 sierpnia 1879 roku, w wieku 74 lat. Pomnik wystawiono z inicjatywy rodziny jako wyraz wdzięczności.

Pomnik astronoma Jana Baranowskiego

Nieopodal, w prawym przedsionku katedry, stanął pomnik Jana Baranowskiego – astronoma, profesora Szkoły Głównej i dyrektora Obserwatorium Astronomicznego w Warszawie. Był to człowiek nauki, który przeszedł do historii przede wszystkim jako tłumacz i pierwszy wydawca na język polski dzieła Mikołaja Kopernika De revolutionibus orbium coelestium (O obrotach ciał niebieskich).

Pomnik, choć mniejszy, również wykonano z marmuru. Zdobiono go symbolami astronomii: globem ziemskim, gwiazdami i przyrządami naukowymi. Portret zmarłego, podobnie jak w przypadku biskupa, wyszedł spod pędzla Witolda Urbańskiego.

Inskrypcja na płycie brzmiała:

„Pamięci i Sławie imienia Jana Baranowskiego, Dyrektora Obserwatorium Astronomicznego w Warszawie, profesora Szkoły Głównej; męża rozumu, nauki i prawości ponad wszelkie pochwały. On to dzieło Kopernika O obrotach ciał niebieskich na język ojczysty przełożył, pierwszy wydał i uczennie objaśnił. Dożywszy 79 lat, zmarł dnia 6 listopada 1879 roku. Krewni, polecając najczystszą duszę Jego modłom, aby światłość wiekuista świeciła Mu na wieki, ten pomnik wzniesli.”

Śmierć Jana Baranowskiego, spowodowana nagłym przeziębieniem, była bolesną stratą dla polskiej nauki.

Kontrowersje wokół miejsca pomnika

Choć pomnik astronoma stał się ozdobą katedry, budził też pewne kontrowersje. Zamiast w kaplicy poetów, obok Klonowicza i Pola, ustawiono go w przedsionku kościelnym – miejscu uznanym za mniej godne. Decyzję tę tłumaczono tym, że w świątyniach nie powinno się stawiać pomników osób świeckich.

Autor relacji w „Kłosach” przypominał jednak liczne przykłady z innych kościołów, gdzie takie zasady nie obowiązywały – od Wawelu, przez kościół św. Krzyża w Warszawie, aż po świątynie lubelskie. Czy Jan Baranowski, zasłużony dla nauki, nie zasługiwał na równie godne miejsce? – pytał retorycznie.

Uroczystość poświęcenia

Oba pomniki poświęcono uroczyście 6 listopada 1879 roku. W ceremonii uczestniczyło licznie zgromadzone duchowieństwo i wierni. Kazanie wygłosił ks. kanonik Koźmian, który przypomniał zasługi biskupa Walentego i uczonego Jana.

Jak pisano w „Kłosach”, bracia Baranowscy – jeden w świecie nauki, drugi w Kościele – odeszli w tym samym roku, pozostawiając po sobie pamięć trwałą i niegasnącą. Ich grobowiec na cmentarzu lubelskim i marmurowe pomniki w katedrze stały się wyrazem wdzięczności i hołdu.

Rola rodziny

Fundatorem pomników był przede wszystkim brat zmarłych, Wojciech Baranowski, komisarz w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu w Warszawie. To on poniósł główny ciężar finansowy przedsięwzięcia. Rodzina traktowała ufundowanie monumentów jako obowiązek wobec zasłużonych braci, a jednocześnie dar dla katedry, która dzięki nim zyskała cenną ozdobę.

Krytyka zaniedbań

Obok opisu nowych pomników autor artykułu w „Kłosach”, Władysław K. Zieliński, nie szczędził też słów krytyki. Zwracał uwagę na stan zaniedbanego pomnika Marcina Leśniowolskiego, który wymagał restauracji. Oburzenie budził fakt, że na marmurowej powierzchni wbito gwoździe, aby powiesić obrazy – zresztą liche i niegodne miejsca w świątyni.

„Czy na takie barbarzyństwo – pytał Zieliński – władza kościelna może patrzeć obojętnie?” Wzywał także do dotrzymania obietnic odnowienia zabytkowego pomnika, jakie złożyli potomkowie rodu Leśniowolskich.

Dziś, po ponad 140 latach, marmurowe pomniki braci Baranowskich nadal stoją w katedrze lubelskiej, przypominając o ich zasługach dla Kościoła i nauki. Są nie tylko ozdobą świątyni, ale też świadectwem rodzinnej pamięci, wdzięczności i dumy – a także ważnym fragmentem historii Lublina.

Źródło:

„Kłosy. Czasopismo illustrowane, tygodniowe”, nr 828, t. XXXII, 12 maja 1881, s. 295.

W tym miesiącu wspierają Nas:

Zapraszamy na nasze pozostałe serwisy:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Obserwuj nas