Twój koszyk jest obecnie pusty!
W 1941 roku w majątku Bronowice, pozostającym pod zarządem Wydziału Wyżywienia i Rolnictwa przy Urzędzie Okręgu Lubelskiego, odbywał się dwutygodniowy kurs dla instruktorek powiatowych gospodarstwa domowego z terenu Okręgu Lubelskiego. Kurs ten, zorganizowany przez wspomniany Wydział, miał na celu zapoznanie uczestniczek z zasadami prawidłowego dojenia krów oraz z podstawami hodowli, ze szczególnym uwzględnieniem żywienia inwentarza i drobiu.

W szkoleniu brało udział dziesięć instruktorek gospodarstwa domowego, pracujących pod kierownictwem inspektorki z Lubelskiej Izby Rolniczej oraz nadkontrolera obór przy L.I.R. Zajęcia teoretyczne i praktyczne były codziennie od godziny 3.30 rano do 19.00 wieczorem, z przerwami na posiłki. W sumie dawało to dziewięć godzin pracy praktycznej i dwie godziny wykładów dziennie. W ramach ćwiczeń praktycznych kursantki uczyły się dojenia krów — początkowo na sztucznym gumowym wymieniu — następnie czyszczenia zwierząt, utrzymania porządku w oborze, żywienia inwentarza i innych prac gospodarskich.
Redaktorzy Nowego Głosu Lubelskiego byli właśnie w trakcie dojenia krów. Kursistki, zaskoczone nieoczekiwaną ich wizytą, wydawały się nieco zażenowane, że zastali je przy tej pracy. Wszystkie były przepasane czystymi fartuchami, siedziały na praktycznych jednonogich stołkach, tzw. „szwajcarskich”, i wykonywały swoją pracę starannie, a nadkontroler co jakiś czas zwracał uwagę na technikę lub demonstrował, jak należy prawidłowo doić — co wcale nie jest rzeczą prostą.
W oborze znajdowało się 34 krowy rasy holenderskiej nizinnej oraz dwa buhaje, z których jeden sprowadzony został w tym roku z Niemiec. Wśród krów spotkać można było bardzo piękne okazy — wszystkie sztuki wartościowe, a co szczególnie godne podkreślenia: bardzo czyste i dobrze utrzymane. Obora miała charakter zarodowy, a młode buhajki są sprzedawane do gmin jako rozpłodniki (m.in. do Zemborzyc, Ludwina i innych miejscowości).
Każda krowa miała swoją tabliczkę z nazwą, datą urodzenia, numerem księgi rodowej, pochodzeniem, datami pokrycia i wycielenia oraz z przeciętną roczną wydajnością mleka i tłuszczu. Żywienie odbywało się indywidualnie — zależnie od wagi zwierzęcia i jego mleczności — dlatego każda sztuka miala własny żłób. Cielęta trzymane były w oddzielnych kojcach, z korytkami umieszczonymi na zewnątrz, tak aby mogły pobierać paszę przez otwór w drzwiczkach.
Budynek obory był dawniej typu starego, głębokiego, lecz został przebudowany — obecnie jest płytki i wycementowany, co pozwala na dwukrotne dzienne usuwanie nawozu. Wywozi się go na nowo wybudowaną cementową gnojownię, gdzie podlega racjonalnej konserwacji.
Źródło:
W tym miesiącu wspierają Nas:
Zapraszamy na nasze pozostałe serwisy:
Zostań naszym partnerem. Zapoznaj się z pakietami reklamowymi
od 49 zł / miesiąc
Obserwuj nas

Dodaj komentarz