Twój koszyk jest obecnie pusty!
Z ramienia redakcji Stolicy w 1954 roku wybrał się do Lublina Jan Styczeń. Tak opisywał miasto na łamach czasopisma:
Każdy, kto widział wtedy Lublin, zrozumie wzruszenie, jakie ogarnęło mnie 22 lipca i w dniach następnych, gdy wędrowałem ulicami miasta. To przecież ten sam stary Lublin, znany mi od dzieciństwa, a jednak tak odmieniony. Obecna przebudowa objęła niemal 40 procent jego powierzchni. Nie zmieniła go — odmłodziła. Jak panna młoda przybrał się Lublin w ślubne szaty na uroczystość swoich zaślubin z życiem.
Nie zbudowano Lublina od razu, ale jednym olbrzymim wysiłkiem mózgów i mięśni, woli i entuzjazmu popchnięto miasto na nowe tory rozwoju. Niedawno napisano w „Stolicy”, że Lublin staje się wielkim miastem. To prawda. Stary Lublin, dostojny, dawniej nieco zamknięty w swoich pamiątkach i przeszłości, dziś tętni życiem. Na ulicach ruch niemal warszawski. Poszerza się sieć trolejbusów i autobusów, tłumy wysypują się z pojazdów, gwarno w licznych kawiarniach, ścisk przed odbudowanym ratuszem. Nowe gmachy szkół, zakładów przemysłowych, szpitali…
Lublin tętni życiem. Odżywa także scena teatralna w Teatrze im. Osterwy, wspaniały stadion sportowy dla 24 tysięcy widzów, miasteczko uniwersyteckie, bloki mieszkalne i mnóstwo nowych sklepów. Lublin żyje tak intensywnie, jakby nagle wydoroślał: kładzie się późno spać. Sprzyja temu doskonały system oświetlenia miasta. Elektryczność dociera wszędzie — nawet w Ogrodzie Saskim palą się artystycznie zaprojektowane latarnie. A z placu św. Michała jak na dłoni widać surowy, dziś wciąż groźny powagą i grubymi murami masyw Zamku Lubelskiego, w którym Władysław Jagiełło… w którym — ale to już część wielkiej historii Polski. Działo się w roku 1317… działo się w 1341… w 1569… w 1944.
W roku 1954 odwróciła się kolejna karta dziejów miasta. Armia robotników, techników i artystów ruszyła do walki nie tylko o przywrócenie Lublinowi dawnej świetności, lecz także o stworzenie form jego przyszłego rozwoju. Wędrując po mieście, zastanawiałem się nad ideą architektoniczną i społeczną, która ożywia tę wielką armię pracy. Myślę, że nie zbłądzę, ujmując ją w krótkiej definicji: wywołać przeszłość, a iść ku przyszłości.
Wszystko to, co widzi się choćby z pobieżnego spojrzenia z ulic miasta, musi budzić głęboki szacunek. Nie sposób jednak wymienić wszystkiego — potrzeba by obszernych monografii, aby obejść dom po domu i opisać rezultaty pracy dokonywanej na naszych oczach. Porzućmy więc rejestr faktów i zaczynajmy spacer po najciekawszej dla turysty dzielnicy Lublina — po Starym Mieście.
Mijając u wylotu Krakowskiego Przedmieścia ratusz, stajemy naprzeciw słynnej Bramy Krakowskiej, zbudowanej w stylu gotyckim w pierwszej połowie XIV wieku. Za czasów Kazimierza Wielkiego pełniła potrójną rolę: fortyfikacji, wjazdu do miasta i ozdoby. Jest jednym z najpiękniejszych zabytków architektury średniowiecznej w Polsce. Brama Krakowska ulegała przez wieki licznym przekształceniom — Stefan Batory dodał jej zegar z dzwonem, w XVIII wieku przyozdobiono ją barokiem, a pod koniec tego wieku umieszczono na szczycie monogram Stanisława Augusta. Sto lat temu zbudowano galeryjkę, dziś już usuniętą.
Przechodzimy przez bramę i wkraczamy na Stare Miasto. Ulicą Bramową, całkowicie odbudowaną z gruzów, dochodzimy na Rynek Starego Miasta. Po prawej stronie widzimy gmach, który w XVI wieku był siedzibą Trybunału Koronnego. Wcześniej — już sto lat po bitwie pod Grunwaldem — służył jako ratusz miejski. Ostatni szlif nadał mu słynny architekt Stanisława Augusta, Merlini, przebudowując go w stylu klasycystycznym. Wieść niesie, że tutaj nagle zakończył życie największy przed Mickiewiczem poeta polski — Jan Kochanowski.
Po lewej stronie mamy Bramę Rybną — zniszczoną w wieku XIX, dziś odbudowaną. Jej ozdobą są scenki z życia rybaków.
Przed nami, między ulicami Grodzką i Złotą, stoi kamienica oznaczona numerem 6, z zachowaną bramą gotycką i kolumnadą. Wokół Rynku stoją inne zabytkowe kamienice — nie sposób wymienić wszystkich. Wypada wspomnieć dom Klonowicza z renesansowym dziedzińcem arkadowym, dom Sobieskich z XVI wieku z barokowymi płaskorzeźbami, gdzie niegdyś mieściła się straż pożarna, oraz dom Lubimelskich — prosty, lecz wykwintny, z piwnicami mieszczącymi dawną winiarnię i zachowaną polichromią.
Na frontonach kamienic zobaczyć można sztukatorskie ozdoby, napisy, płaskorzeźby, wizerunki i scenki z życia mieszczańskiego. Attyki odbudowano w tym roku na podstawie dokumentów, starych sztychów i widoków miasta. Podwórza kamienic otoczone są krużgankami, a domy głęboko osadzone w ziemi, nieraz mają po kilka dolnych kondygnacji.
Nie możemy jednak zatrzymywać się na Rynku zbyt długo. Musimy spojrzeć jeszcze na niegdyś gotycki, dziś renesansowy kościół Dominikanów. Osobliwością tego kościoła są dwie ambony — dla dysput religijnych. Z jednej mówił ksiądz, z drugiej odpowiadał minister protestancki.
Mijamy odrestaurowaną katedrę — klasycyzm na zewnątrz, barok w środku — i kroczymy ulicą Grodzką w stronę Zamku z okrągłą basztą obronną z XIII wieku i gotyckim kościołem z XIV wieku. Myśli przerywa nowa fala ludzi płynąca na wystawę rolniczą i kiermasz. To nowy, młody Lublin wkracza w mury starego, aby pokazać osiągnięcia teraźniejszości i perspektywy przyszłości.
Zamek, dziś służący kulturze, ma długą historię odbudowy. Kto chce, znajdzie ją w specjalnych publikacjach o Lublinie. Wypada jednak wspomnieć o chlubie dawnych artystów — o kaplicy z XIV wieku ozdobionej polichromią na zlecenie króla Jagiełły.
Piszę te słowa z entuzjazmem — ale tutaj wszyscy entuzjazmują się swoim miastem tak, jak my entuzjazmujemy się Warszawą. Lublin ma swój Zamek, swoje Krakowskie Przedmieście, nawet swój Ogród Saski.
Ksiądz biskup warmiński pisał niegdyś, nie bez złośliwości, o Lublinie:
„Były trzy karczmy, bram cztery ułomek,
Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.”
A choć i ja nie zdołałem napisać o wszystkich bramach miejskich starego Lublina — odjeżdżając, muszę stanąć w jego obronie i powiedzieć:
— Ho, ho, księże biskupie — dużo się dziś zmieniło od czasów Waszej Mości.







Źródło:
Stolica : warszawski tygodnik ilustrowany. R. 9, 1954 nr 32 (8 VIII)
W tym miesiącu wspierają Nas:
Zapraszamy na nasze pozostałe serwisy:
Zostań naszym partnerem. Zapoznaj się z pakietami reklamowymi
od 49 zł / miesiąc
Obserwuj nas

Dodaj komentarz