Twój koszyk jest obecnie pusty!
W listopadzie 2025 roku niemiecki dom aukcyjny Felzmann w Neuss (Nadrenia Północna-Westfalia) wywołał ogromne oburzenie planowaną licytacją prywatnej kolekcji zatytułowanej „System terroru, część II (1933–1945)”. Pod młotek miało trafić ponad 620 przedmiotów i dokumentów związanych z nazistowskimi represjami, w tym osobiste pamiątki po więźniach niemieckich obozów koncentracyjnych, takich jak Auschwitz-Birkenau, Dachau, Ravensbrück czy Buchenwald. Wśród wystawionych pozycji znalazły się m.in.:
Ceny wywoławcze wahały się od kilkuset do nawet 12 tys. euro. Dom aukcyjny bronił się, argumentując, że sprzedaż ma charakter „naukowy i dokumentacyjny”, a prywatni kolekcjonerzy przyczyniają się do zachowania historii.
Ceny wywoławcze wahały się od kilkuset do nawet 12 tys. euro. Dom aukcyjny bronił się, argumentując, że sprzedaż ma charakter „naukowy i dokumentacyjny”, a prywatni kolekcjonerzy przyczyniają się do zachowania historii.
Planowana na 17–21 listopada aukcja spotkała się z ostrym potępieniem. Międzynarodowy Komitet Oświęcimski nazwał ją „cyniczną i bezwstydną”, podkreślając, że takie przedmioty powinny trafiać do muzeów i miejsc pamięci, a nie być obiektem handlu. Minister kultury RP Marta Cienkowska stwierdziła, że „pamięć o ofiarach zbrodni nie może być traktowana jak towar” i zaapelowała o anulowanie licytacji. Prezydent RP Karol Nawrocki (za pośrednictwem rzecznika) wezwał rząd do żądania zwrotu artefaktów lub ich wykupu, doliczając koszty do rachunku reparacyjnego. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski rozmawiał z niemieckim odpowiednikiem Johannem Wadephulem – obaj zgodzili się, że aukcja to „zgorszenie”. Głosy oburzenia płynęły też z organizacji żydowskich, historyków i mediów w Niemczech (m.in. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” i „Der Spiegel”).
Krytycy wskazywali, że komercjalizacja ludzkiego cierpienia jest moralnie nieakceptowalna, a wiele dokumentów zawiera dane osobowe ofiar (w tym Polaków i Żydów), co dodatkowo wyklucza ich sprzedaż.Szybkie wycofanie aukcji
16 listopada 2025 roku – zaledwie kilka godzin po fali protestów i interwencjach dyplomatycznych – dom aukcyjny Felzmann usunął wszystkie kontrowersyjne pozycje z katalogu i programu licytacji. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór napisał na X: „Aukcja zniknęła. #RobimyNieGadamy”.
Podobne komunikaty pojawiły się w polskich i niemieckich mediach.To nie pierwszy przypadek, gdy aukcje nazistowskich pamiątek budzą kontrowersje – podobne sytuacje miały miejsce w przeszłości w Izraelu, USA czy Wielkiej Brytanii. Jednak szybka reakcja polskich władz i międzynarodowego środowiska pokazuje, że handel relikwiami Holokaustu spotyka się z coraz większym oporem społecznym i dyplomatycznym. Przedmioty związane ze zbrodniami II wojny światowej powinny służyć edukacji i pamięci – najlepiej w instytucjach takich jak Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau czy inne miejsca pamięci. Handlowanie nimi to nie tylko brak szacunku dla ofiar, ale też ryzyko, że trafią w ręce osób gloryfikujących nazizm. Na szczęście w tym przypadku zdrowy rozsądek zwyciężył.
Jednym z przedmiotów aukcji był poniższy wstrząsający list z życzeniami przedświątecznymi z Majdanka. Udostępnił go Poseł na Sejm RP – Maciej Małecki. To tylko pokazuje jak haniebna mogła być to aukcja. Na szczęście została skutecznie zablokowana.
Kochany Ojcze, paczkę otrzymałem… Gdzie jest Jasieńka, dlaczego do mnie nie napiszecie listu… Wesołych Świąt, serdecznie pozdrawiam Janek”.

W tym miesiącu wspierają Nas:
Zapraszamy na nasze pozostałe serwisy:
Zostań naszym partnerem. Zapoznaj się z pakietami reklamowymi
od 49 zł / miesiąc
Obserwuj nas

Dodaj komentarz