Artykuł pochodzi z dziennika „Sztandar Ludu”. Jest dziś ciekawym dokumentem. Pokazuje nie tylko tempo powojennych remontów, lecz także język propagandy pracy, w którym rekordy norm, wspólny wysiłek miasta i wsi oraz udział młodzieży szkolnej miały znaczenie symboliczne. Ulica Kunickiego — jedna z główniejszych arterii komunikacyjnych południowego Lublina — staje się tu manifestem zbiorowego wysiłku. Tekst ten tak oddaje duch ówczesnej myśli państwowej, że nie miałem sumienia go przeredagowywać.

— Piętnaście lat pracuję już w Zarządzie Miejskim, lecz takiego tempa nie widziałem — powiedział do mnie ob. Wojciechowski, nadzorca robót przy ul. Kunickiego, w chwili, gdy przyglądałem się ciężkiej, lecz sprawnej pracy brukarzy, układających betonową nawierzchnię.
— A gdyby tak zmierzyć, ile to zrobili od rana do chwili obecnej (tj. do godziny 12)? — proponuję.
— Nie bardzo od rana, bo od godziny dziewiątej. Przecież trzeba było robotę przygotować.
Mierzymy. 47 metrów bieżących, czyli 371 metrów kwadratowych nawierzchni ułożył pięcioosobowy zespół brukarzy. Tempo rzeczywiście było rekordowe. Pięciu pomocników, przypadających na każdego z brukarzy, ledwo nadążało z podawaniem materiału.
Przerwa w pracy
Na teren robót zajeżdża samochód, wiozący wiadra aromatycznej, słodkiej kawy z mlekiem oraz wielki kosz napełniony kromkami świeżego chleba ze smalcem. Widać, że Zarząd Miejski troszczy się o „rekordzistów”.
Rzeczywiście, lubelscy brukarze z dnia na dzień biją rekordy w osiągnięciach swej pracy. I tak, gdy w poniedziałek 24 bm. zespół, w którym pracowało pięciu wykwalifikowanych brukarzy, wykonał 476 m² nawierzchni, to dnia następnego ułożono jej 520 m², a w dniu wczorajszym 697,5 m², co dało 131,4 m² na jednego brukarza, podczas gdy norma dzienna wynosi 40 m².
„Praca cięższa niż murarska”
Podchodzi do mnie jeden ze starszych brukarzy, ob. Jan Szałas.
— No jak, obywatelu redaktorze. Obliczcie, ile to tysięcy kilogramów dziennie trzeba przerzucić przez ręce. Praca brukarza jest cięższa od pracy murarza, bo gdy jedna cegła waży niecałe 4 kilogramy, to kostka betonowa waży aż 35 kg, a na metr kwadratowy nawierzchni idzie ich aż dziesięć. Na wszystkich niemal ulicach są ślady mojej roboty. Pracuję w swym fachu przeszło 15 lat.
Do rozmowy wtrąca się jeszcze jeden z robotników, ob. Jan Pałyska.
— Tak, tak, praca tu nielekka.
— A wy też jesteście brukarzem? — pytam.
— Nie. Pracuję w Lublinie dopiero od trzech dni. Mieszkam na wsi w kolonii Czerniejów. Przyjechało tu nas przeszło czterdziestu chłopa z Czerniejowa, Skrzynic, Jabłonny. Wykopki mamy już poza sobą, toteż teraz pomagamy trochę i ludziom z miasta. A robotnicy to mało pomagają wsi? I reformę rolną pomagali nam przeprowadzić, i sprzęt w ośrodkach maszynowych naprawiają. A wiemy, że teraz w mieście brak rąk do pracy.
Młodzież przy łopatach
O kilkadziesiąt metrów dalej, w stronę Nowego Światu, widzę inną grupę, pracującą łopatami. To hufiec „SP” z gimnazjum SS Urszulanek. Podchodzę do grupy dziewcząt w zielonych bluzach i nawiązuję pogawędkę. Moje rozmówczynie są uczennicami klasy XI.
Pytam je, czy bardzo się zmęczyły.
— Skąd — odpowiada z uśmiechem jedna z uczennic. — Na „trzydniówce” pracujemy już trzeci raz. Pracowałyśmy też przy odbudowie Warszawy. Odgruzowywałyśmy róg Marszałkowskiej i Złotej.
Po krótkiej rozmowie żegnam miłe dziewczęta. Jeśli równie pilnie się uczą, jak pracowały przy przebudowie nawierzchni ul. Kunickiego, szkoła będzie z nich dumna.
Dziesięć dni przed terminem
Dzięki wielkiemu wkładowi społeczeństwa lubelskiego, które bezinteresownie poświęciło tu wiele tysięcy godzin roboczych, oraz dzięki ofiarnej pracy brukarzy, którzy codziennie biją rekordy swej pracy, ruch kołowy na ulicy Kunickiego — tej ważnej arterii komunikacyjnej Lublina — będzie otwarty prawdopodobnie już w dniu 1 listopada br., czyli o 10 dni wcześniej przed ustalonym terminem.
Źródło:
Sztandar Ludu : pismo Polskiej Partii Robotniczej, 1949, R. 5, nr 296
Fot. Wiesław Smyk, fotopolska.eu
Dodaj komentarz