To jedna z tych informacji, które dla miłośników historii Lublina znaczą naprawdę dużo. Do zbiorów Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN trafiła ogromna kolekcja – około 20 tysięcy negatywów autorstwa Jana Edwarda Trembeckiego. To nazwisko dobrze znane każdemu, kto interesuje się fotografią i prasą regionalną drugiej połowy XX wieku.

Mówimy o człowieku, który przez kilkadziesiąt lat fotografował Lublin takim, jakim był naprawdę.
Lublin uchwycony „z ulicy”
Jan Edward Trembecki (1934–2017) przez większość zawodowego życia związany był z Kurierem Lubelskim. Do redakcji trafił w 1957 roku i pracował tam aż do lat 90. W międzyczasie współpracował także z Centralną Agencją Fotograficzną.
Nie był jednak typowym fotografem prasowym. Nie interesowały go głównie oficjalne wydarzenia, przemówienia czy wizyty delegacji. Jego żywiołem była ulica. Fotografował ludzi w ruchu – na przystankach, targach, w drodze do pracy, w codziennych, często niepozornych sytuacjach. Dzięki temu jego zdjęcia dziś mają ogromną wartość: pokazują Lublin takim, jakim był naprawdę, a nie takim, jakim chciano go pokazywać.
Archiwum, które może zmienić wiele
Do Pracowni Ikonografii trafiło około 20 tysięcy klatek negatywów. To nie pojedyncze zdjęcia, ale całe serie – zapisane dzień po dniu fragmenty życia miasta.
Zbiór przekazała rodzina fotografa, powierzając go instytucji, która od lat zajmuje się dokumentowaniem historii Lublina. To ważny gest – bo bez tego typu decyzji wiele takich archiwów po prostu znika. Dziś mamy szansę zobaczyć rzeczy, które do tej pory pozostawały ukryte w prywatnych zbiorach.
PRL bez retuszu
Najciekawsze w tej kolekcji jest to, że pokazuje ona codzienność PRL bez upiększeń. Nie są to zdjęcia „oficjalne”, przygotowane pod publikacje propagandowe. To raczej szybkie, reporterskie ujęcia – momenty zatrzymane przypadkiem, ale z ogromnym wyczuciem. Można się spodziewać, że wśród nich znajdą się zarówno znane kadry, jak i zupełnie nowe – takie, które nigdy wcześniej nie były publikowane.
Teraz zaczyna się najtrudniejsza praca
Na razie cały zbiór jest opracowywany i digitalizowany. Każda klatka musi zostać zabezpieczona, opisana i zeskanowana. To długotrwały proces, ale konieczny, jeśli zdjęcia mają przetrwać kolejne dekady. Dobra wiadomość jest taka, że pierwsze efekty mają pojawić się już wkrótce. Ośrodek zapowiada stopniowe udostępnianie fotografii.
Powrót do miasta sprzed lat
Trembecki przez całe życie był związany z Lublinem – i to widać w jego zdjęciach. Miasto nie jest tam tylko tłem. Jest głównym bohaterem.
Jedno z jego najbardziej znanych ujęć – „Zamieć”, przedstawiające woźnicę walczącego ze śniegiem – do dziś uchodzi za symbol jego stylu: prostego, ale niezwykle sugestywnego.
Teraz takich obrazów mogą być tysiące.
I wszystko wskazuje na to, że dopiero zaczynamy je odkrywać.
Dodaj komentarz