Po ustąpieniu rządu carskiego społeczeństwo polskie przechodziło do normalnego życia, zajmując się oświatą i sprawami gospodarczymi. W większych skupieniach miejskich zaczęto myśleć nad zagadnieniem urbanistyki. Lublin, jako położony na szlaku dróg handlowych, z każdym rokiem powiększał się liczebnie. To właśnie zmuszało ówczesnych do zastanowienia się nad rozwiązaniem problemu kształtowania się i rozwoju miasta.

Wskutek gęstej sieci budowli i ciasnych ulic starego Lublina zaczęto rozważać budowę parku – miejsca odpoczynku, świeżego powietrza i spacerów. Na wniosek inż. Bieczyńskiego powołano komitet budowy parku w składzie: H. Horacy, K. Lastowiecki, Rienberger oraz inż. Bieczyński jako przewodniczący.
Komitet zwrócił się z prośbą do rządu o zezwolenie na budowę parku oraz darowanie terenu. Sprawa ta została pomyślnie załatwiona. W 1837 roku komitet parku publicznego w Lublinie przystąpił do wstępnych prac na 15-hektarowym terenie, położonym między drogą Wieniawską (obecnie ul. Kr. Leszczyńskiego) a Warszawską (obecnie Aleje Racławickie). Teren pod park był falisty i miał formę nieregularnego prostokąta.
Według planu inż. Bieczyńskiego usunięto kupy gruzu i częściowo zniwelowano teren, tworząc aleje wysypane żwirem. Przy pomocy miejscowego ziemiaństwa, które wsparło przedsięwzięcie drzewkami, gotówką oraz pracą szarwarkową mieszkańców, rozpoczęto realizację planu parku. Materiał drzewny czerpano z najbliższej okolicy, częściowo z Medyki (koło Sanu) oraz z Hamburga (z Niemiec). Najwięcej posadzono lip, klonów, jesionów, wiązów i świerków. Z zagranicy sprowadzono niewiele drzew, z których aż 60% się nie przyjęło.
Zakładanie parku trwało trzy lata, a koszt wyniósł 6000 rubli. Wzorowano się na parku w Puławach, jednak z pewnymi odchyleniami – park posiadał szpalery świerkowe, brakowało wody oraz widoków na zewnątrz. Niezbyt udany plan poprawił ogrodnik Verner z Puław, nadając mu bardziej naturalny wygląd.
W 1842 roku wybudowano w parku altanę i studnię. Ponieważ park był licznie odwiedzany przez mieszkańców, ówczesny gubernator Albert wydał rozkaz zabraniający wstępu Żydom do parku, nawet w stroju europejskim. W 1854 roku inż. Bieczyński sporządził pierwszy spis roślin, który wykazał 506 odmian drzew i krzewów, 85 odmian róż, 94 odmiany dalii, 20 odmian roślin cebulkowych, 126 bylin, 230 roślin jednorocznych oraz 20 000 drzew krajowych w skupinach. Do 1862 roku park znajdował się pod opieką komitetu, a środki na jego utrzymanie pochodziły z dzierżawy trawników oraz niewielkiej subwencji państwowej. Następnie park przeszedł pod zarząd Magistratu, otrzymał stałą subwencję, a inż. Bieczyński przeszedł na emeryturę i wyjechał za granicę.
Mimo że park zyskał finansowo, utrata jego głównego opiekuna odbiła się negatywnie – zaczął być zaniedbywany. Ponieważ wał otaczający park nie stanowił skutecznej ochrony przed ludźmi i zwierzętami niszczącymi roślinność, na wniosek gubernatora Sebastiana wzniesiono wokół parku mur. W następnych latach park wzbogacił się o sadzawkę, fontannę, sztuczne skały oraz kort tenisowy. Mieszkańcy Lublina coraz liczniej odwiedzali „Ogród Saski”, jak wówczas nazywano park miejski. Popularność ta sprzyjała organizowaniu licznych zabaw, gier oraz koncertów, m.in. słynnej orkiestry Namysłowskiego, często na cele dobroczynne.
Do 1906 roku publiczność mogła swobodnie chodzić po trawnikach i zaroślach, co prowadziło do zaśmiecania parku i pogarszało jego estetykę. W latach 1914–1918 nie wprowadzono większych zmian – ograniczano się do przycinania krzewów i usuwania uschłych drzew. Po odzyskaniu niepodległości park zmodernizowano: przebudowano fontannę, urządzono plac zabaw dla dzieci, tor saneczkowy dla młodzieży, założono rabaty kwiatowe oraz sprowadzono nowe gatunki drzew i krzewów. Przekształcono także sztuczną skałę w ogród skalny.
W parku znajduje się również kopiec – wspólna mogiła z figurą Chrystusa, wzniesiona w 1934 roku przez młodzież chrześcijańską. Spoczywają tam szczątki mieszkańców Lublina zmarłych podczas epidemii cholery w 1721 roku. Ponadto park posiada lochy w kierunku Uniwersytetu i Wieniawy.
Mimo licznych zmian w ciągu stu lat istnienia Park Miejski zachował swój pierwotny charakter, choć uległ pewnym przekształceniom. Zima 1928–1929 wyrządziła duże szkody – wiele drzew i krzewów wymarzło. Z gatunków zagranicznych przetrwały m.in.: Catalpa, Castanea sativa, Juglans cinerea, Liriodendron tulipifera, Platanus acerifolia, Aesculus hippocastanum pavia rubra, Ulmus campestris argenteo-variegata, Tilia americana i inne.
W 1938 roku park zajmował powierzchnię 15 hektarów, z czego 10 ha stanowiły trawniki, 1,7 ha aleje, 0,2 ha kwietniki, a 3,1 ha inne tereny. Łącznie rosło tu około 6000 drzew reprezentujących 122 gatunki oraz krzewy należące do 25 gatunków. Najliczniej występowały lipy, klony, jesiony, wiązy oraz brzozy. Wśród krzewów dominowały m.in. bez i inne gatunki podszycia: świerki, dęby i kasztany. Już wówczas doceniano znaczenie parków i zieleni dla mieszkańców miast. Drzewostan, słońce i przestrzeń uznawano za podstawę zdrowia człowieka.
W roku 1937, tj. w stulecie istnienia Parku Miejskiego, Zarząd Miasta Lublina z prezydentem Liszkowskim na czele zdobył się na rewolucyjny krok – usunięto szpetny, murowany parkan od strony Alei Racławickich, tworząc w jego miejsce ogrodzenie z dwóch poziomych rurek, obsadzonych z obu stron szpalerem wiązu i ligustru. Dzięki tej zmianie park zyskał na estetyce oraz otworzył się przestrzennie na zewnątrz, sprawiając wrażenie większego. Mur, który wcześniej otaczał park, sprawiał bowiem od zewnątrz wrażenie koszar lub cmentarza, a wewnątrz – klatki dla zwierząt. Dzięki nowemu ogrodzeniu oraz wprowadzeniu oświetlenia Lublin zyskał naprawdę piękny park publiczny.
Lublin może więc szczycić się dorobkiem przodków, którzy myśleli o urbanistyce i znaczeniu zieleni dla miasta. Tę potrzebę odczuwano dawniej i odczuwa się ją dziś – człowiek zawsze tęskni za naturą i pięknem roślin. Już ponad sto lat temu mieszkańcy miast potrzebowali odpoczynku na łonie natury, a tym bardziej potrzebuje go człowiek XXI wieku – epoki sztucznej inteligencji. Dlatego obok pożywienia ogromne znaczenie dla zdrowia mają parki i zieleńce – należy je zakładać i rozwijać. Tego wymaga interes państwa, bo „w zdrowym ciele zdrowy duch”.
Źródło:
Artykuł na 100-lecie Ogrodu Miejskiego
Dodaj komentarz