Kazimierz Podbielski
Mieszkaliśmy na Skłodowskiej 4, na pierwszym piętrze, więc widziałem, że tutaj gdzie jest Plaza w tej chwili, to najpierw w trzydziestym dziewiątym roku tam stawało wojsko, przed wojną tam był teren wystawy koni, tam były dwa korty tenisowe, wiaty naokoło były i tam konie stały. Tam był parkur, była trybuna od strony cmentarza ewangelickiego. Przyjeżdżały piękne samochody, ziemiaństwo z całej Polski przyjeżdżało. Widziałem tutaj Rydza-Śmigłego, widziałem pana prezydenta Mościckiego jak przyjeżdżali na wystawę koni. Po lewej stronie był wolny plac, były dwie jezdnie, jedna szutrowa, jedna wybrukowana i to zupełnie inaczej wyglądało niż teraz. Tak, że tutaj w trzydziestym dziewiątym roku po prostu zbierało i grupowało się wojsko, tam były żłoby i wiaty, więc konie mogły stać pod nimi. I tam tak było do siedemnastego września. Niemcy weszli rano osiemnastego września. Poszliśmy rano z ojcem po chleb czy po coś na ulicę Piłsudskiego i tam pan, ojca kolega, mówi: „Zygmunt, wracajcie, bo już Niemcy przejechali w nocy przez ulice”. Wróciliśmy, i faktycznie, ledwo my żeśmy weszli to Niemcy weszli, kopali w drzwi, otwierali i krzyczeli: „Manner raus!”, czyli mężczyzn wyrzucali i wzięli ich do 8. Pułku. Ojciec nie wyszedł i inni panowie też nie wyszli tak, że udało się. Zaraz po tym, mnie się wydaje, że na ten plac gdzie obecnie jest Plaza, Niemcy przywieźli żołnierzy polskich wyznania mojżeszowego. To był obóz żydowskich jeńców wojennych i oni chyba zaczęli budować te wszystkie baraki. I potem tam przywieźli Żydów i kazali im siąść na trawie, tam ktoryś się ruszył i Niemiec go zastrzelił. Takie to były początki tego obozu, że oni tam budowali. To wszystko na naszych, na moich oczach było.

Zobacz całą relację.

Źródło:

www.historiamowiona.teatrnn.pl

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer