Gmach Urzędu Pocztowego nr 1 przy Krakowskim Przedmieściu 50 był nie tylko przyjaznym miejscem dla interesantów. W okresie międzywojennym mieszkańcy Lublina nie tylko mogli nadawać i odbierać tam listy czy też paczki, lecz również skorzystać z telefonu. Był to wówczas przybytek, na który nie wszyscy mogli sobie pozwolić. Ale to nie wszystko…

„Ziemia Lubelska” z 1930 roku podawała, że już od dłuższego czasu budynek był miejscem schadzek alfonsów i cór Koryntu. Nierządnice zbierały się zazwyczaj po zakończeniu urzędowania poczty. Po pewnym czasie zarząd gmachu postanowił zamykać główne wejście do hali budynku. Niestety, pomimo tych zabiegów – owe męty społeczne zaczęły gromadzić się w przedsionku, gdzie był umieszczony telefon. Tak więc osoby chcące skorzystać z połączenia były nieustannie zaczepiane.

Źródło:

„Ziemia Lubelska” 1930 nr 8, [http://polona.pl/item/17545623/0/ – dostęp październik 2015]

 

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer