Pralnia paszportów w Lublinie

Wesprzyj portal, udostępniając znajomym:

W czasie I wojny światowej konspirator był człowiekiem stojącym ponad granicami prawa. Konspiracja niepodległościowa musiała nie rzadko zmieniać dokumenty nawet kilka razy w tygodniu.

W okupacji austriackiej w latach 1914 – 1918 dobrą konspiratorką była obywatelka Marusia – z pochodzenia Rosjanka. Co prawda kiepsko mówiła po polsku, ale podczas swojej kilkuletniej służby w POW bardzo zżyła się z zespołem. Do tego stopnia, że podejmowała się bardzo niebezpiecznych akcji. Przewoziła broń, odezwy do wojsk austro-węgierskich stacjonujących w general-gubernatorstwie lubelskim. Groził za to sąd, ale ob. Marusia dzielnie przewoziła dokumenty i broń między Lublinem a Piotrkowem.

Mieszkanie Marusi w Lublinie znajdowało się przy ulicy Krótkiej. To tam znajdowała się tytułowa pralnia paszportów. Jak to robiono? Do paszportów rosyjskich przykładano mokrą bibułę, która po kilku godzinach wchłaniała gruntownie atrament, pozostawiając czystą kartę, którą następnie wypełniano dowolnie. Na podstawie rosyjskich otrzymywano austriackie karty tożsamości. Dzięki temu osoba stawała się legalnym obywatelem innego zaboru. Nieraz łóżko, biurko, krzesła w mieszkaniu Marusi były pokryte paszportami „w praniu”.

Źródło:

Dziesięć lat Odrodzonej Polski Niepodległej w życiu powiatu łódzkiego : 1918-1928 : 11 listopada 1928, [https://polona.pl/item-view/aec84e92-a15d-42f9-8809-13fda355f325?page=18 – dostęp wrzesień 2023]

Polecane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *