Przed wybuchem powstania listopadowego szpital wojskowy dla stacjonującego garnizonu znajdował się w jednym z budynków popijarskich (obecnie Narutowicza 2). Był to duży piętrowy dom, stojący w głębi pustego placu Bernardyńskiego, przebudowany w 1819 roku. W pierwszej połowie grudnia 1830 roku, gdy w Lublinie przystąpiono do formowania nowych oddziałów wojskowych, okazało się że pomieszczenia nie były w stanie przyjmować codziennie zgłaszających się żołnierzy. Jednorazowo mógł on pomieścić nie więcej niż 200 chorych. Chcąc pomieścić wszystkich chorych, Komitet Lekarski miasta Lublina przystąpił do tworzenia nowych zakładów leczniczych w budynkach publicznych i prywatnych. W ciągu grudnia 1830 i stycznia 1831 roku zajęto w tym celu klasztor powizytkowski (obecnie jest to ulica Kołłątaja). Kolejny szpital został ulokowany w zabudowaniach klasztoru karmelitów przy rogatkach lubartowskich (obecnie szpital kliniczny przy ul. Biernackiego). Na szpital przeznaczono również pałac popijarski (Narutowicza 4), gdzie mieściła się szwalnia 3 Pułku Piechoty. Nowe pomieszczenia zapewniły dodatkowo 700 miejsc dla chorych i rannych żołnierzy.

Odezwą do mieszkańców z 12 grudnia 1830 roku Komisja Województwa Lubelskiego i Urząd Municypalny miasta Lublina, skierowały apel o dostarczenie łóżek, sienników, tapczanów itp. Spotkała się ona z pełnym zrozumieniem lublinian. Jednocześnie Komisja Lubelska przeznaczyła 1882 zł 5 gr na kupno rzeczy potrzebnych do lazaretu powizytkowskiego. W styczniu 1831 roku Komisja Rządowa wojny poleciła przetransportować sprzęt szpitalny pozostawiony przez 1 pułk ułanów (44 łóżka, 32 stoliki, 41 kociołków i 24 spluwaczki).

Oprócz wyposażenia stricte szpitalnego, potrzebny był również materiał opalowy. Dostarczały go pobliskie leśnictwa Wrotków i Krężnica. Wycinką drzew zajmował się A. Wereszczycki, któremu Kasa Główna wypłaciła na ścięcie i zwózkę drzewa 10 tys. zł. Nadzór nad zapewnieniem lazaretom lubelskim odpowiedniej ilości żywności sprawował Komitet Żywności Wojska.

Reskrypt z 6 grudnia 1830 roku wydany przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Policji wzywał obywateli i mieszkańców do przekazywania bielizny na rzecz szpitali. Wśród ofiarodawców przeważały kobiety. Głównie były to żony ziemian, szlachty i urzędników. Szczegółowe listy ofiarodawców zamieszczał często Jan Czyński w „Kurierze Lubelskim”.

Niestety organizacja służby zdrowia w Lublinie napotykała również przeszkody. Brakowało nie tylko personelu lekarskiego, ale także lekarstw, gdyż apteka polowa nie była dostatecznie zaopatrzona w większe partie niezbędnych środków. Przyczyniło się to do wzrostu zachorowań i przejściowych trudności w funkcjonowaniu szpitali.

Na wniosek ordynatora szpitala wojskowego Brzeńskiego Komitet Lekarski Lubelski, w celu rozwiązania problemu lekarstw, powołał aptekarzy do wspólnej rady. Na sesji w dniu 29 grudnia 1830 roku podjęto szereg decyzji. Lokalni farmaceuci zadeklarowali się zapatrzeć w lekarstwa lubelskie lazarety po cenach obowiązujących w Królestwie z 20-procentowym rabatem. Sprawę lekarstw ostatecznie rozstrzygnięto 3 stycznia 1831 roku, kiedy to Komisja Rządowa Wojny zapewniła Komisję Województwa Lubelskiego o przesłaniu lekarstw do Lublina.

Problemem było również zaopatrzenie szpitali w narzędzia chirurgiczne i przedmioty do podawania chorym lekarstw, które pozostały przy oddziałach wojskowych. Z końcem grudnia Komitet Lekarski powołał miejscowych chirurgów i cyrulików, którzy mieli przychodzić do pracy z własnymi narzędziami medycznymi. W ten sposób Komitet Lekarski rozwiązał ten palący problem.

Źródło:
Dariusz Tazbirek, Lublin w czasie powstania listopadowego, Lublin 2009.

historyk, miłośnik historii Lublina. web-developer