Przypadki czarów w mieście Lublinie
W odległych wiekach wiara w czary szerzyła się po wielu miastach polskich. Nie inaczej było w Lublinie, o czym pisał Jan Riabinin w 1936 roku.
W odległych wiekach wiara w czary szerzyła się po wielu miastach polskich. Nie inaczej było w Lublinie, o czym pisał Jan Riabinin w 1936 roku.
W 1911 roku na targu za Magistratem (teren między Świętoduską a Lubartowską) pojawił się ciekawy jegomość.
Obok przemysłu spożywczego znaczny był udział Żydów w produkcji mydła i świec w Lublinie.
Chedery istniały w latach 1864-1915, aczkolwiek ich sieć podlegała w poszczególnych latach znacznym wahaniom. Były to religijne szkółki żydowskie.
W czerwcu 1924 roku parafianie z Czwartku złożyli na ręce Starosty protest przeciwko rozszerzeniu cmentarza żydowskiego. O całej sytuacji poinformowali również ND-cki „Głos Lubelski”.
Lublin w II połowie XVI był w pełnym rozkwicie. Gromadzili się tu kupcy w święto Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego), którzy mieli coś do sprzedania lub chcieli coś kupić.
W końcu XIX wieku duży procent lubelskich fabryk był w posiadaniu ludności pochodzenia żydowskiego.
Na miejscu dzisiejszego Placu Zamkowego znajdowała się główna ulica żydowskiego Lublina.
Pierwsze niepotwierdzone notatki dotyczące osiedlania się ludności żydowskiej w Lublinie pojawiły się już w 1336 roku, w którym to król Kazimierz Wieki miał wydać przywilej zezwalający im zamieszkać na przedmieściu Piaski.
W zbiorach Biblioteki Cyfrowej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego w Lublinie natrafiliśmy na niezwykłą kolekcję portretów lubelskich Żydów.