Patrząc na dzisiejszy plan Lublina widzimy 3 zasadnicze linie kolejowe, które przebiegają przez nasze miasto. Na osi wschód-zachód jest to linia Warszawa Wschodnia-Jagodzin, oraz króciutka Lublin-Świdnik, na osi północ-południe linia Łuków-Lublin Północny oraz Lublin-Przeworsk. Układ torów jest więc bardzo czytelny i niezbyt rozbudowany. Wprawny obserwator dostrzeże kilka torów biegnących od lubelskich stacji, są to bocznice, będące jedynie niewielką pozostałością po całym systemie bocznic do różnego rodzaju zakładów funkcjonujących od XIX wieku aż do upadku socjalizmu w Polsce.

Kolej Nadwiślańska została otwarta w 1877, wtedy to Lublin otrzymał połączenie ze stolicą Kongresówki. Nowy środek transportu umożliwiał znacznie szybszy przepływ towarów jak i ludzi na duże odległości, był więc idealnym rozwiązaniem dla przemysłu. Powstawały kolejne bocznice, najstarsza z nich, do młyna braci Krauze była zarazem najdłuższą lubelską bocznicą. W okresie międzywojennym swoje bocznice posiadały m.in. Zakłady Mechaniczne E. Plage i T. Laśkiewicz, gazownia, rzeźnia miejska, fabryka „Eternit”, cukrownia, zakłady zbożowe, elektrownia.

Okres PRL wiązał się z industrializacją naszego kraju, zwłaszcza z rozwojem przemysłu ciężkiego. W Lublinie powstały również nowe fabryki, jak FSC, nowa elektrociepłownia na Tatarach, elektrociepłownia na Wrotkowie, URSUS. Wszystkie posiadały swoje bocznice, dzięki którym mogły transportować surowce potrzebne do przetwarzania, a także efekty swojej działalności.

Patrząc na plany lubelskiego węzła kolejowego z różnych okresów, możemy wyróżnić główne skupiska bocznic. Pierwsze z nich odchodziły w okolicach stacji Lublin, zwłaszcza jej towarowej części, drugie w pobliżu dawnego posterunku odgałęźnego Zadębie,  oraz trzecia grupa, która powstała wraz z budową stacji towarowej Lublin Tatary.

W artykule planuję skupić się nad bocznicami lubelskimi istniejącymi w latach osiemdziesiątych XX wieku. Zacznijmy więc od omawiania najstarszej bocznicy, do młyna braci Krauze, od której odchodziły liczne rozgałęzienia do innych, mniejszych zakładów. Bocznica ta została otwarta w 1883 roku, biegła przez dzisiejszą ulicę Łęczyńską i Firlejowską przecinając współczesną ścieżkę rowerową nad Bystrzycą, następnie biegła mostem na teren młyna. Jeśli jedziemy rowerem, lub spacerujemy brzegiem Bystrzycy, warto zatrzymać się w pobliżu ujścia Czechówki do Bystrzycy i spojrzeć na młyn Krauzego. Widać tam wolną przestrzeń, jakby drogę, zabudowaną z dwóch stron budynkami. Tędy właśnie biegła nasza bocznica. Na początku XX wieku swoje bocznice otrzymały również wszystkie okoliczne zakłady, które tu powstawały, między innymi cementownia „Firley” jak i również fabryka „Eternit”. Młyn pod koniec lat 60. zrezygnował z transportu kolejowego i zdecydowano się na rozbiórkę bocznicy od fabryki azbestu do młyna. Wysadzono również w powietrze most na Bystrzycy. W latach 80. XX wieku z bocznicy korzystały głównie Lubelskie Zakłady Eternitu im. „Partyzantów Ziemi Lubelskiej”. Bocznica zaczynała swój bieg kilkadziesiąt metrów za mostem na Czerniejówce. Było tam również odgałęzienie do Powiatowych Związków Gminnych Spółdzielni Samopomoc Chłopska Bronowice. Bocznica biegła równolegle do torów linii nr 7, wiaduktem nad ul Armii Czerwonej, dzisiejszą Fabryczną. Jadąc dzisiaj pociągiem możemy się przyjrzeć na sąsiedni tor szlakowy. Obok niego, jeśli nie natrafimy na okres zbyt bujnej roślinności, dostrzeżemy nitkę dawnej bocznicy, która nie została rozebrana. Zaraz za wiaduktem tory zakładowe odchodzą w lewo, tutaj ślad po dawnej bocznicy się kończy. Od torów dawnej bocznicy braci Krauze odchodziły inne poboczne: do Argedu, Czyszczalni Nasion, Lubelskiej Fabryki Wag oraz  dawna bocznica spółki Karwina-Trzciniec. Fabrykę azbestu zamknięto w 1989 i wraz z jej upadkiem zamknięta została również bocznica. Tory demontowano etapami, w 1994 i 1997 roku. Jeszcze kilka lat temu w ulicy Łęczyńskiej znajdował się fragment toru, który był pamiątką po tej bocznicy.

Po przeciwnej stronie, kilkadziesiąt metrów dalej, z toru szlakowego nr 1 odchodziła bocznica do elektrowni na Kośminku. Sam zakład powstał w latach 30. XX wieku. Jego budowa poprzedzona była licznymi problemami z firmą wykonującą zlecenie, czyli Ulen and Co. Do dziś istnieje tarcza manewrowa, która pozwalała na wjazd z bocznicy oraz kawałek toru w alejce dla pieszych prowadzącej od ulicy Długiej do Drogi Męczenników Majdanka. Bocznica ta wykorzystywana była do przeciągania wagonów z węglem dla elektrowni. Na terenie zakładu rozgałęziała się na dwa tory, które przynajmniej trzy lata temu jeszcze były częściowo widoczne wraz z kończącymi je kozłami oporowymi. Od głównej nitki bocznicy odchodziły również tory do Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, Zakładów Remontowo-Energetycznych oraz do Gminnej Samopomocy Chłopskiej i nieużywane prowadzące do dawnego młyna Kośmińskiego, pełniącego wówczas funkcję magazynu.

Miłośnik kolei, lublinianin, historyk.